Zapowiedź 3. kolejki – mecz po meczu
Ależ to będą emocje! W PGE Basket Lidze trzecia kolejka zapowiada się smakowicie, od samego piątku do samego poniedziałku. Nie może być inaczej, jak zacznie się to wszystko od derbowego meczu w Kujawsko-Pomorskiem oraz spotkania Legii Warszawa z Anwilem Włocławek.
To jednak nie wszystkie atrakcje. Meczem tygodnia w niedzielę o godz. 12.30 będzie starcie Górnika Zamek Książ Wałbrzych ze świetnymi w tym sezonie Dzikami Warszawa, a pięć godzin później zagrają niepokonany MKS Dąbrowa Górnicza ze świetnym Śląskiem Wrocław. Pozostałe cztery mecze też zapowiadają się emocjonująco.
W 3. kolejce rozgrywamy klasycznie osiem meczów, więc wszystkie drużyny punktują tak samo.
Składy na 3. kolejkę trzeba ustawić najpóźniej 16 października (piątek) do godziny 17.45, gdyż pierwszy mecz tej kolejki rozpocznie się tego dnia 15 minut później.
Oto przegląd tego, co nas czeka w 3. kolejce PGE Basket Ligi:
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń - Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz (piątek 16 października)
Po trzech latach nieobecności znów w PGE Basket Lidze mamy zawsze gorące derby Kujawsko-Pomorskiego. Tuż przed spadkiem mecz Pierników z Astorią decydował o tym, kto spadnie z ligi, ale teraz oba zespoły mają dużo większe aspiracje niż walka o utrzymanie. Tyle, że ostatnio grały słabo. Torunianie tylko w samej końcówce meczu z MKS na wyjeździe byli dla rywala równorzędnym partnerem do walki, a Astoria zmarnowała w słabym stylu szansę na zwycięstwo z GTK u siebie. W piątkowy wieczór na pewno jednak walki nie zabraknie, bo na pewno w Astorii będzie wielu chętnych, żeby przebić najlepszy (ale słaby) wynik punktowy z meczy z GTK – 16 pkt. środkowego Jalena Thomasa. 15 pkt. w meczu z gliwiczanami miał silny skrzydłowy Denzel Andersson. Tylko 8 zaliczył tym razem rozgrywający Jordan Ogundiran. Torunianie na razie w tym sezonie mają najwięcej korzyści z gry rzucającego Luki Sakoty (32 pkt. w meczu w Dąbrowie), a 18 pkt. zdobył ostatnio drugi zawodnik z tej pozycji Raymond Cowels. Fatalne minus 1 pkt. w meczu z MKS zaliczył niski skrzydłowy Kristaps Kilps.
Legia Warszawa – Anwil Włocławek (piątek 16 października)
Prawdziwy szlagier kolejki, tylko można żałować, że najbardziej popularne drużyny PGE Basket Ligi grać to spotkanie będą w piątkowy wieczór w ciasnej hali na Bemowie. Jednak obie mają coś do udowodnienia. Legia – że po dwumeczowej miniserii fatalnych porażek (w Strasbourgu i w Zielonej Górze) może grać lepiej, a Anwil – że potrafi wygrywać wyżej niż jednym punktem (tak pokonał u siebie Górnika – po dogrywce – i Czarnych) i to z kimś z większymi aspiracjami. W tym meczu nie będzie mógł zapewne zagrać zdyskwalifikowany za niesportowe słowa rzucający Legii Jakub Andrzejewski, akurat – co za przypadek – przeciwko zespołowi ze swojego rodzinnego miasta (w momencie powstawania tego tekst toczy się procedura odwoławcza od tej decyzji). Legioniści mieli w meczu w Zielonej Górze najlepszego zawodnika w środkowym Gyorgy Golomanie (35 pkt.), a nikt z pozostałych nie przekroczył 12 pkt. (tyle mieli Andrzejewski i silny skrzydłowy Zach Freemantle). Fatalnie wypadli rzucający Arguster Daniels (3 pkt.) i silny skrzydłowy Markus Ilver (minus 2 pkt.). Włocławianie mieli w meczu z Czarnymi czterech świetnych zawodników, bo reszta utonęła w przeciętności. 25 pkt. zdobył rozgrywający Emanuel Lecomte, 24 miał środkowy Lennard Freeman, 20 uzyskał niski skrzydłowy Sam Hines, a 19 wywalczył silny skrzydłowy Hans Vanwijn.
Euvic GTK Gliwice – Zastal Zielona Góra (sobota 17 października)
Oba zespoły w drugiej kolejce osiągnęły sporo. GTK wygrało mecz na wyjeździe (w Bydgoszczy), a przecież w całym poprzednim sezonie zdarzyło się to gliwickiemu klubowi zaledwie dwa razy. Zastal natomiast w ważnym meczu zrewanżował się Legii za porażkę w finale ligi 2026 i finale wrześniowego Superpucharu Polski. W tym spotkaniu dla Zastalu aż trzech zawodników zdobyło 30 lub więcej punktów, co zdarza się bardzo rzadko. Byli to rzucający Conley Garrison (39 pkt. – najlepszy wynik całej kolejki), niski skrzydłowy Trazarien White (33 pkt.) i rozgrywający Andy Mazurczak (30 pkt.). W drużynie z Zielonej Góry w zasadzie w tym spotkaniu nie było słabych punktów. W GTK w Bydgoszczy najlepiej punktował rozgrywający Eric Nottage (25 pkt.), a po 16 pkt. zdobyli rozgrywający Kacper Gordon i niski skrzydłowy Justin Gray. Słabo na razie gra w GTK silny skrzydłowy Ben Schwieger (z Astorią minus 2 pkt.).
PGE Start Lublin – AMW Arka Gdynia (sobota 17 października)
Start bardzo potrzebuje pierwszego zwycięstwa w sezonie, bo na razie – po meczach ze Stalą i Dzikami – nie za bardzo jest się czym chwalić. Arka wygląda znakomicie, choć przecież wciąż gra bez silnego skrzydłowego Jarosława Zyskowskiego, który będzie pauzował jeszcze przez około miesiąc. Wygrana z Treflem w drugiej kolejce była jednak bardzo efektowna. Fenomenalnie w tym meczu zagrali zwłaszcza rzucający Alex Stein (34 pkt.), środkowy Mate Vucić (33 pkt.) i wracający do szczytowej formy niski skrzydłowy Jakub Garbacz (30 pkt.). W zespole z Lublina w meczu w Warszawie nieźle spisywał się rozgrywający Courtney Ramey (20 pkt.), a swojego dobre momenty mieli środkowy Matthias Tass (17 pkt.) i rzucający Lucas Williamson (16 pkt.). Trudno będzie jednak wygrywać, jeśli tak słabo będzie grał rozgrywający Jaizec Lottie (tylko 3 pkt.).
Energa Trefl Sopot – King Szczecin (sobota 17 października)
Sopocienia w pierwszym meczu sezonu grali słabo, drugi przynajmniej zaczęli dobrze, ale to wciąż było za mało na Arkę. Z Kingiem wcale nie będzie łatwiej, choć szczecinianie ostatnio dość łatwo ulegli Śląskowi. W tym meczu na wysokości zadania stanęli tylko rzucający Zahir Porter (17 pkt.) i Przemysław Żołnierewicz (16 pkt.). Bardzo słaby debiut po kontuzji zaliczył niski skrzydłowy Pat McCaffery (minus 1 pkt.). Trefl w meczu derbowym mógł liczyć na swojego lidera, rozgrywającego Jakuba Schenka (27 pkt.), a po 18 pkt. zdobyli nowi zawodnicy w Sopocie i lidze – silny skrzydłowy Trey Anderson i środkowy Stefan Simanić. Bardzo słabo wypadli w Treflu środkowy Szymon Zapała (0 pkt.) i niski skrzydłowy Tobias Rotegard (minus 2 pkt.).
Górnik Zamek Książ Wałbrzych – Dziki Warszawa (niedziela 18 października)
Górnik pokazał klasę w Ostrowie, wygrywając na gorącym terenie 16 punktami, ale w niedzielę będzie miał przeciwnika nie lada, bo Dziki gromią na razie wszystkich (poza jednym) rywali w eliminacjach Ligi Mistrzów, PGE Basket Lidze i FIBA Europe Cup. A robią to ostatnio grając bez wciąż kontuzjowanego silnego skrzydłowego Zane Watermana. W meczu ligowym ze Startem warszawiacy prowadzili już po pierwszej połowie różnicą 30 punktów, a mieli w składzie dwóch zawodników z co najmniej 30 punktami – środkowego Łukasza Frąckiewicza (33) i rzucającego Quana Jacksona (30). Wysoka wygrana była tym bardziej zadziwiająca, że słabo zagrał potencjalny lider zespołu rzucający Joseph Girard (minus 2 pkt.). Do wygranej Górnika w Ostrowie najbardziej przyczynili się rozgrywający Mike Scott (26 pkt.) i silny skrzydłowy Kenny Goins (19 pkt.), a dobrej formy wciąż szukał w tym meczu niski skrzydłowy Maciej Bojanowski (minus 2 pkt.).
MKS Dąbrowa Górnicza – Śląsk Wrocław (niedziela 18 października)
MKS chciałby w tym sezonie sięgać wysoko, więc nie będzie lepszej okazji niż zmierzyć się z drużyną, która nie pęka przed najlepszymi zespołami EuroPucharu. Śląsk co prawda nie wygrał w środę z Napoli Basketball, ale zagrał z tym zespołem naprawdę dobry mecz. MKS na razie z takim rywalem w tym sezonie się nie mierzył, ale obie drużyny wyglądają bardzo efektownie, a liderem MKS jest przecież… były zawodnik Napoli Jordan Hall. W meczu z Arrivą zdobył 17 pkt., ale najlepszym graczem MKS w tym spotkaniu był silny skrzydłowy Martin Peterka (29 pkt.). MKS gra bez kontuzjowanego rozgrywającego Kyle’a Loftona, a na razie słabą formę prezentuje niski skrzydłowy Aundre Hyatt. W Śląsku w wygranym meczu z Kingiem na wyjeździe wyróżnili się rozgrywający Anthony Hickey (25 pkt.), rzucający Paul Scruggs (23 pkt.) i silny skrzydłowy Devin Robinson (21 pkt.), a słabszy dzień miał akurat rzucający Malik Parsons (6 pkt.).
Energa Czarni Słupsk – Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wlkp. (poniedziałek 19 października)
Obie drużyny są pod kreską po ostatniej kolejce. Słupszczanie przegrali oba mecze tego sezonu, z wielkimi firmami z Włocławka i Warszawy, łącznie tylko czterema punktami. A ostrowianie zawiedli swoją publiczność, wyraźnie przegrywając z Górnikiem. W tym spotkaniu jeden z potencjalnych liderów Stali, rzucający Jared Billups, zanotował minus 2 pkt., środkowy Wiaczesław Bobrow miał marne 2 pkt., a pozytywnie wypadł właściwie tylko silny skrzydłowy Karl-Johan Lips (18 pkt.). W meczu Czarnych we Włocławku świetnie spisywał się silny skrzydłowy Robert Carpenter (24 pkt.), a 17 pkt. uzyskał niski skrzydłowy Dominic Green. Minus 3 pkt. zanotował były zawodnik Anwilu, obecnie kapitan Czarnych – środkowy Kacper Borowski.